Planujesz połączyć wypoczynek z treningiem? Chcesz wybrać się w Tatry, ale zależy Ci na tym, by w trakcie urlopu nie stracić biegowej formy? A może chcesz poprawić swoje wyniki, wykonując kilka treningów w górach? Bieganie w Tatrach może być świetnym sposobem na połączenie aktywnego wypoczynku z odkrywaniem górskich krajobrazów. Jeżeli planujesz wyjazd do Zakopanego i okolic, sprawdź nasze propozycje tras na biegowe i marszobiegowe wycieczki!
Kiedy typowy polski biegacz myśli o wyjeździe w góry w celach treningowych, prawdopodobnie pierwszym kierunkiem, jaki przyjdzie mu do głowy, będzie Szklarska Poręba. I chociaż Sudety rzeczywiście są piękne, a okolice obfitują w ciekawe trasy, to pod względem popularności turystycznej prym w Polsce wiodą Tatry. Bieganie w Tatrach ma jednak swoją specyfikę – od łatwiejszych ścieżek w okolicach Zakopanego po wymagające szlaki na dużych wysokościach. Na które z nich rzeczywiście warto wybrać się w butach biegowych?
1. Droga pod Reglami
Dla osób mieszkających w Zakopanem, ale także np. w Kościelisku, podstawową biegową trasą może być Droga pod Reglami. Czarny szlak łączący właśnie Zakopane z Kirami, w których znajduje się wejście na Szlak do Doliny Kościeliskiej ma długość ok. 8 kilometrów. Jest nieco pofałdowany, ale nie ma na nim długich wspinaczek ani zbiegów, do tego trasa jest względnie szeroka, co ułatwia mijanie przechodniów czy wymijanie się z rowerzystami. Zaletą Drogi pod Reglami jest także fakt, że jest to szlak zupełnie bezpłatny, nie trzeba więc zabierać ze sobą telefonu czy pieniędzy na zakup biletu, w celu wejścia na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Na tej trasie z powodzeniem można wykonać zróżnicowane treningi o różnej długości – od kilku do kilkunastu kilometrów, pokonując całość w obie strony. Co więcej, można znaleźć dogodne miejsce na wykonanie podbiegów czy zbiegów, przebieżek, a zróżnicowanie terenu sprzyja także np. zabawom biegowym. Chociaż nie jest to wybrukowana ani wyasfaltowana trasa, to bez problemu można pokonywać ją w zwykłych butach biegowych, bez specjalistycznego bieżnika. Chyba, że trafimy na deszczową pogodę, wtedy warto założyć buty, które poradzą sobie w ewentualnym błocie.
Wybierając się na trening na Drodze pod Reglami trzeba jednak mieć świadomość, że jest to popularna wśród turystów trasa, od której odchodzi wiele szlaków prowadzących w wyższe partie gór. Dlatego należy liczyć się z koniecznością mijania dużej liczby osób. Co więcej jest to również szlak udostępniony do turystyki rowerowej, dlatego biegając należy zachować dodatkową ostrożność. Pod względem widokowym może nie jest to najbardziej zapierająca dech w piersi trasa, ale z powodzeniem można na niej wykonać różnorodne treningi.

Droga pod Reglami oferuje dodatkowo kilka potencjalnych urozmaiceń – może być jedynie fragmentem dłuższej wycieczki biegowej, wyruszając np. w kierunku Schroniska Górskiego PTTK na Hali Ornak (po przebiegnięciu całej Doliny Kościeliskiej), ale także w inne miejsca. Ja proponuję trasę, która pozwoli zobaczyć z bliższej perspektywy Giewont oraz malowniczy Wodospad Siklawica.
Start następuje z miejsca noclegowego, więc odległość do punktu “0” może być różna. Właściwy szlak startuje pod Wielką Krokwią w Zakopanem – wyruszam Drogą pod Reglami, czyli szlakiem oznaczonym na czarno. Po minięciu rozgałęzień szlaków w kierunku Doliny Białego, a następnie Doliny ku Dziurze, należy skręcić na czerwony szlak w kierunku Doliny Strążyskiej. Wówczas należy już wykupić bilety wstępu do TPN, warto więc zabrać ze sobą gotówkę lub kartę płatniczą, a najlepiej zakupić wcześniej bilet online i mieć ze sobą smartfona, by ominąć kolejkę.

Szlak na Polanę Strążyską sprzyja bieganiu, ścieżka jest szeroka, a trasa, chociaż prowadzi nieco w górę, nie jest zbyt wymagająca. Po dotarciu na polanę roztacza się przed nami piękny widok na Giewont. Zamiast w tym momencie zawracać, można jeszcze “dokręcić” kilkaset metrów decydując się na dobiegnięcie do Wodospadu Siklawica. Tutaj jednak charakter szlaku nieco ulega zmianie, trasa jest węższa, kamienista, a jej popularność wśród turystów sprawia, że trzeba liczyć się z koniecznością dość częstego przechodzenia do marszu. W moim przypadku powrót spod Siklawicy tą samą trasą, aż do miejsca zamieszkania zamknął się w 11 kilometrach.

2. Czerwone Wierchy
Przyjeżdżając do Zakopanego, zwłaszcza osoby aktywne, rzadko decydują się na to, by pozostać wyłącznie w niższych partiach gór. A co, jeżeli przyjdzie nam ochota na bieganie na dużej wysokości? Jak się okazuje, bieganie w Tatrach nie musi ograniczać się do łatwych tras w dolinach. Wyżej położone szlaki również mogą być ciekawą propozycją, choć często wymagają przejścia do marszu na bardziej stromych lub technicznych odcinkach. Dlatego wybrałem się na trasę, która może stanowić inspirację dla osób poszukujących pomysłu na dłuższą wycieczkę marszobiegową.
Tym razem punktem “0” są Kuźnice. Teoretycznie można do nich dojechać z Zakopanego, ale ja zdecydowałem się na spokojny dobieg na miejsce, który zajął mi ok. 2 kilometry. Następnie niebieskim szlakiem skierowałem się w stronę schroniska na Hali Kondratowej. Trasa jest dość zróżnicowana, początkowo trzeba trochę powspinać się po kamieniach, ale są także fragmenty szerokiej, szutrowej ścieżki i wypłaszczenia. W pewnym momencie szlak rozwidla się, gdzie jedna z jego odnóg prowadzi do Hotelu Górskiego “Kalatówki”, ale chwilę później obie odnogi znów się łączą, więc nie ma znaczenia, którą wybierzecie. W końcu docieram do schroniska, gdzie można zrobić krótką przerwę, co faktycznie warto uczynić, bo w dalszej części trasy nie będzie już takich okazji, a to dopiero początek.
Ze Schroniska PTTK Hala Kondratowa trasa rusza dalej zielonym szlakiem w kierunku Przełęczy pod Kopą Kondracką. Początkowy fragment jest płaski, ale po chwili zaczyna się wspinaczka wijącą się wzdłuż zbocza ścieżką. To jeden z bardziej wymagających fragmentów, gdyż w stosunkowo krótkim czasie bardzo szybko nabieramy wysokości. Ze Schroniska położonego na wysokości 1333 m. n. p. m. musimy dostać się na przełęcz na wysokości 1863 m n. p. m., a następnym celem jest Kopa Kondracka, gdzie przekraczamy już 2000 m n. p. m.

Biegając w górach trzeba pamiętać o bezpieczeństwie zarówno swoim, jak i innych. Ja miałem okazję trafić niemal w sam środek akcji ratunkowej – oby jak najmniej takich przygód…
Chociaż znajdujemy się na dużej wysokości, to jesteśmy na szlaku, który… sprzyja bieganiu. Wszystko dlatego, że trasa przez Czerwone Wierchy (Kopa Kondracka, Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak) nie jest szczególnie wymagająca, nie ma trudności technicznych ani konieczności stosowania zabezpieczeń w postaci łańcuchów czy klamr. Co więcej, momentami ścieżka jest naprawdę szeroka, a szlak zmienny, prowadząc co chwilę nieco w górę, a następnie przez pewien czas w dół. Oczywiście należy nastawić się na ewentualne fragmenty marszu, a także kilka miejsc (np. przy wejściu na Krzesanicę), gdzie nawet ze względów bezpieczeństwa lepiej spokojnie przejść po skałach niż za wszelką cenę próbować biec, zwłaszcza, że momentami ścieżka zbliża się do dużych przepaści. Zresztą, z Czerwonych Wierchów roztaczają się tak piękne widoki, że grzechem byłoby nie ponapawać się nimi chociaż przez kilka chwil.

Po dotarciu na ostatni ze szczytów Czerwonych Wierchów czyli Ciemniak, kierujemy się w dół w stronę Chudej Przełęczy szlakiem oznaczonym kolorem czerwonym i zielonym. Później mamy 2 możliwości zejścia w dół: dalej zielonym szlakiem, czyli Doliną Tomanową lub czerwonym aż do Kir. Ja zdecydowałem się na czerwony, ale jeśli ktoś chce zaliczyć jeszcze dłuższą wycieczkę i nie robi przerw na zrobienie notatek czy zdjęć, to zielony szlak wydaje się atrakcyjniejszy. Trasa czerwonym szlakiem jest dość monotonna i nużąca, bo jest to kilkadziesiąt minut stałego schodzenia w dół, do tego jest dość wąsko i w wielu momentach lepiej przechodzić do marszu niż próbować biec.
Po zejściu do Kir, mój zegarek pokazał dystans 18 kilometrów i na tym zakończyłem wycieczkę, decydując się na powrót do Zakopanego busem. Jednak, jeżeli ktoś chciałby zaliczyć naprawdę długi trening, to istnieje możliwość przebiegnięcia jeszcze Drogi pod Reglami, by w ten sposób wrócić do Zakopanego. Wówczas zyskujemy dodatkowe 8-9 kilometrów, które na dodatek można pokonać w całości biegiem.

3. Kuźnice – Czarny Staw Gąsienicowy – Brzeziny
Kolejna propozycja pod względem poziomu trudności plasuje się pomiędzy dwoma powyższymi. Z jednej strony wciąż jest dość długa, ma ok. 18 km, z drugiej jest znacznie mniej przewyższeń, a sama trasa wydaje się bardziej przyjazna, z mniejszą liczbą miejsc, w których konieczne może okazać się przejście do marszu.
Ponownie start następuje z Kuźnic, skąd niebieskim szlakiem wyruszam w kierunku Schroniska PTTK na Hali Gąsienicowej. Chociaż znów na trasie należy szukać niebieskich oznaczeń, to jest to inny szlak niż opisany w propozycji nr 2. Wejście na sam szlak znajduje się w innym miejscu – bardziej na wschód. Tak naprawdę do schroniska można z tego punktu dostać się na 2 sposoby: szlakiem żółtym (tzw. Doliną Jaworzynki) lub niebieskim przez Boczań (tzw. Skupniów Upłaz). Ja wybrałem szlak niebieski, bo ścieżka jest dłuższa (chociaż szacowany czas przejścia podobny), co powala osiągnąć nieco więcej kilometrów w podsumowaniu wycieczki.
Początek trasy może wydawać się wymagający, bo dość szybko nabieramy wysokości. Jednak plusem niewątpliwie jest szerokość ścieżki ułatwiająca wymijanie się i wyprzedzanie innych turystów. W słoneczne dni nie bez znaczenia jest fakt, że zwłaszcza na początku, dłuższy czas biegniemy w cieniu w otoczeniu lasu. Podłoże jest zróżnicowane – są fragmenty, kiedy biegnie się po kamieniach, ale też duża część trasy to droga szutrowa. W pewnym momencie las się kończy i dłuższy fragment jest nieosłonięty. Ale wciąż ścieżka jest dogodna do tego, by pokonać ją biegiem.

W końcu docieram do Przełęczy między Kopami, czyli miejsca, gdzie łączą się szlaki niebieski i żółty. Stamtąd aż do samego schroniska trasa jest już łatwa, bez znaczących przewyższeń. W schronisku można zrobić sobie przerwę, napić się czy coś przekąsić, skorzystać z toalety przed ruszeniem w dalszą drogę.
Chociaż najprostszym rozwiązaniem do zamknięcia wycieczki byłby powrót ze schroniska w dół, dla osób, które dodatkowo cenią sobie piękne widoki, warta rozważenia jest stosunkowo krótka wycieczka nad Czarny Staw Gąsienicowy. Trasę lepiej pokonywać marszobiegiem, ze względu na to, że momentami jest wąsko, do tego poruszamy się po kamieniach, gdzie nietrudno o nierówności czy niestabilną skałę. Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazuje się piękna panorama Tatr Wysokich, w tym m.in. na Granaty (Skrajny, Pośredni, Zadni czyli fragmenty Orlej Perci), Kozi Wierch czy Kościelec.

Krajobraz roztaczający się znad Czarnego Stawu Gąsienicowego zapiera dech w piersiach nie tylko wtedy, kiedy dobiegniemy do tego miejsca.
Powrót znad Czarnego Stawu Gąsienicowego do schroniska przebiega tą samą trasą, co w przeciwną stronę, czyli niebieskim szlakiem. Następnie czas na zejście w dół. I tutaj można wracać niebieskim lub żółtym szlakiem do Kuźnic, ale jest także możliwość wybrania jednej z najbardziej dogodnych dla biegaczy ścieżek, czyli czarnego szlaku prowadzącego do Brzezin. Właśnie z tej możliwości skorzystałem, przebiegając przez tzw. Dolinę Suchej Wody. Nie jest to najbardziej widowiskowa trasa, ale na pewno sprzyja biegaczom. Po pierwsze, nie należy do najpopularniejszych, więc można uniknąć tłumów na swojej drodze. Po drugie na całej długości jest szeroka, a podłoże równe i utwardzone. Wszystko dlatego, że tędy prowadzi droga zaopatrzeniowa dla Schroniska na Hali Gąsienicowej, a także trasa, którą porusza się samochód TOPR właśnie ze schroniska. Tutaj naprawdę można skupić się na bieganiu.
Koniec wycieczki następuje w Brzezinach. Stąd pozostają w zasadzie 2 możliwości: powrót taksówką lub busem do Zakopanego. Odradzam bieg wzdłuż drogi, gdyż łącząca Zakopane z Palenicą Białczańską droga Oswalda Balzera w dużej części jest pozbawiona szerokiego pobocza, co oznaczałoby konieczność poruszania się blisko jadących tam pojazdów. A ruch, nie tylko w szczycie sezonu, jest tam intensywny.

Ulubione tatrzańskie szlaki na biegi?
Jak widać po powyższych przykładach, nie brakuje szlaków, które pozwalają odkrywać bieganie w Tatrach z różnych perspektyw. Nie chodzi wyłącznie o asfaltową trasę z Palenicy Białczańskiej do Schroniska nad Morskim Okiem ani bieganie tam i z powrotem po Drodze pod Reglami. Nawet na tej ostatniej można zafundować sobie kilka urozmaiceń, które sprawią, że codzienne treningi będą się od siebie różnić. A jeżeli macie swoje ulubione trasy biegowe w okolicy Zakopanego, zachęcamy do dzielenia się nimi z nami i innymi biegaczami w komentarzach!
Przeczytaj też:
7 najpiękniejszych tras biegowych w Polsce