Aktualności Wydarzenia

Polska bez tytułu. Czy nasi reprezentanci polegli na Mistrzostwach Europy?

Dorobek medalowy polskiej kadry lekkoatletów na Mistrzostwach Europy w Birmingham zatrzymał się na liczbie 8. Biało-czerwoni zdobyli 6 srebrnych i 2 brązowe krążki. W mediach, zwłaszcza na portalach społecznościowych, nie brakuje głosów krytyki pod kątem naszych zawodników. Czy faktycznie ME 2026 należy uznać za porażkę?

12, 12, 12, 14, 6 oraz 6., 1., 2., 6., 9. To nie przypadkowe ciągi cyfr, a kolejno liczba medali, jakie zdobywali biało-czerwoni na lekkoatletycznych Mistrzostwach Europy w ciągu ostatnich 5. edycji. Patrząc na te statystyki w kontekście startu naszych w Birmingham 8 medali można uznać za przyzwoity rezultat, jednak już 18. miejsce w klasyfikacji medalowej to znaczący spadek względem poprzednich edycji. Tak daleko nie byliśmy w klasyfikacji od 2006 r., gdzie zajęliśmy 20. miejsce. Ponieważ o pozycji w klasyfikacji medalowej decydują kolory medali, to niska pozycja Polski wynika głównie z faktu, że nikt z biało-czerwonych nie stanął na najwyższym stopniu podium. Jak zatem ocenić występ naszej reprezentacji?

Ewa Swoboda srebro Mistrzostwa Europy Birmingham

Ewa Swoboda zdobyła srebrny medal w biegu na 100 metrów

Biało-czerwoni lubią srebro i brąz

Pierwszy medal dla naszej reprezentacji wywalczyła już pierwszego dnia Ewa Swoboda. Została wicemistrzynią Europy, co należy podkreślić bardzo wyraźnie, bowiem w sieci… wylał się na nią hejt. Jej ogromny sukces wiele osób komentowało jako porażkę, bowiem nie wygrała swojego biegu, nie wspominając o innych, personalnych docinkach, których treści aż żal przytaczać na łamach portalu. Medal Mistrzostw Europy w biegu na 100 m, jakiego nie byłby koloru, to ogromny sukces.

Sukcesy takiego samego kalibru w konkurencjach biegowych odniosły również Pia Skrzyszowska w biegu na 100 m przez płotki, Natalia Bukowiecka w biegu na 400 m i Klaudia Kazimierska w biegu na 1500 m. Dodatkowe 2 srebrne medale dla Polski były już wynikiem rywalizacji w konkurencjach technicznych. Z kolei brązowe medale padły łupem Jakuba Szymańskiego w biegu na 110 m przez płotki oraz sztafety 4×100 m kobiet.

Bez złota to nie robota?

Czy brak złotego medalu rzeczywiście jest powodem do zmartwień? Biorąc pod uwagę ogólny występ polskiej reprezentacji w Birmingham – w mojej ocenie nie. W wielu konkurencjach występy naszych zawodników należy uznać za bardzo dobre, a w niektórych wręcz życiowe osiągnięcia. Przykładowo dla Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego indywidualne sukcesy na ME były pierwszymi w ich karierach medalami wywalczonymi na międzynarodowej imprezie rangi mistrzowskiej na otwartym stadionie. Szymański w swoim biegu otarł się o rekord Polski.

Patrząc realnie na formę naszych reprezentantów i europejską konkurencję, mogliśmy liczyć na 1, może 2 złote medale w kategoriach biegowych. Faworytkami były głównie Pia Skrzyszowska i Natalia Bukowiecka. Pii Skrzyszowskiej do tego osiągnięcia zabrakło jedynie 1,1 cm. Z kolei Bukowiecką w finale zaskoczyła Norweżka Henriette Jæger, która ustanowiła rekord kraju po pasjonującym, niezwykle odważnym biegu. Biorąc pod uwagę fakt, że zarówno dla Skrzyszowskiej jak i Bukowieckiej były to już 3. w ich karierach Mistrzostwa Europy z indywidualnymi medalami, nie można mieć do nich żadnych pretensji, gdyż obie od lat stanowią o sile naszej reprezentacji.

Warto przy tym zauważyć, że bez złotego medalu pozostała m.in. taka lekkoatletyczna potęga, jak Francja, co sprawiło, że trójkolorowi znaleźli się w klasyfikacji medalowej za Polską. Jeżeli jednak podliczymy łączną liczbę zdobytych medali, okazuje się, że Polska zajmuje w tym zestawieniu 6. miejsce ex aequo z Hiszpanią. Ta statystyka znacząco zmienia odbiór występu polskich lekkoatletów w Birmingham. Chociaż nie mamy tym razem żadnej Mistrzyni ani Mistrza Europy, nie ma najmniejszego powodu, by wieszać psy na naszych sportowcach.

Jakub Szymański zdobył brązowy medal w biegu przez płotki na 110 metrów

A co z pozostałymi występami?

W sieci niewybredne komentarze kierowano także w stronę innych naszych reprezentantów, także tych, którzy nie wywalczyli na Mistrzostwach Europy medali. Nie ma w zasadzie zawodniczki czy zawodnika, pod adresem, którego nie pojawiłyby się komentarze w stylu “porażka”, “pojechał na darmową wycieczkę”, “co tam robi za nasze pieniądze”. Malkontenci nie rozumieją jednak idei tego typu imprez. Wychodząc z założenia, że liczy się tylko medal, albo tylko złoto, nie byłoby sensu organizować mistrzostw. Ba, nie byłoby sensu, by zawodnicy trenowali, skoro liczy się tylko zwycięstwo, a w wielu przypadkach różnica klas sportowych między najlepszymi a po prostu dobrymi czy bardzo dobrymi zawodnikami jest na tyle duża, że ci z drugiego rzędu nie będą w stanie zdobyć mistrzostwa czy medalu. A wciąż mogą zanotować świetne występy.

Takie przykłady mieliśmy również w naszej reprezentacji na Mistrzostwach Europy w Birmingham. W biegu na 800 m Filip Ostrowski, chociaż nie awansował do finału, wraca z Wielkiej Brytanii z nowym rekordem życiowym. Dominik Kopeć zaliczył najlepszy wynik polskiego reprezentanta w biegu na 100 m od 44 lat, czyli czasów słynnego Mariana Woronina, Elżbieta Glinka zadebiutowała na imprezie tej rangi, chociaż jeszcze kilka lat temu zaczynała swoją amatorską karierę biegową. Każda taka historia może być inspirująca dla innych, zwłaszcza młodszych sportowców i kibiców, a zebrane w ten sposób doświadczenia mogą zaprocentować w przyszłości.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Jednym z tematów przewodnich analiz po Mistrzostwach Europy jest słowo “hejt”. Rzeczywiście wielu naszych reprezentantów spotkało się z niewybrednymi komentarzami pod swoim adresem, które dla człowieka posiadającego chociażby podstawowe poczucie smaku i kulturę osobistą są nieakceptowalne. Takie komentarze i zachowania są karygodne i bezwzględnie powinny być tępione.

Należy jednak umieć rozróżnić hejt od krytyki, do której zarówno kibice, dziennikarze i obserwatorzy mają prawo. Nie każde niepochlebne zdanie na temat występu kogoś z naszych reprezentantów oznacza sławetny hejt. Zwłaszcza, kiedy krytyka odnosi się nie do osoby i nie ma charakteru ataku personalnego (w stylu – “ten to się nie nadaje do sportu”, “co ona tam robi za nasze pieniądze” lub kompletnie idiotyczne komentarze na temat wyglądu sportowców), ale ma charakter merytoryczny (“popełnił/a błąd taktyczny”, “źle rozłożył/a siły”, “zabrakło jakiegoś elementu technicznego, wytrzymałości, szybkości”, itp.). O ile sportowcy powinni mieć pełne prawo do obrony przed hejtem, do przedstawienia swojego zdania i komentowania swoich występów, o tyle dobrze byłoby, gdyby potrafili też zmierzyć się z krytyką (co nie oznacza automatycznie konieczności przyjmowania opinii każdego obserwatora za prawdę objawioną ani nie zabiera im prawa na odpowiedź na taka opinię). Również na tych mistrzostwach mieliśmy przypadki, w których sportowcy dali się ponieść emocjom i reagowali na pewne zdarzenia niewspółmiernie do sytuacji. To jednak materiał na zupełnie inny artykuł…

Chcesz być zawsze na bieżąco? Polub nas na Facebooku. Codzienną dawkę motywacji znajdziesz także na naszym Instagramie! Psst... Ocenisz nasz artykuł? 😉

0 / 5. 0

Jakub Karasek

Jakub Karasek (Wszystkie wpisy)

Biegacz, który za główny cel stawia sobie ściganie i poprawianie rekordów życiowych. Lubi biegać i pisać, a najlepiej łączyć jedno z drugim. Startuje przede wszystkim na dystansach od 5 km (czasami nawet krótszych) do półmaratonu. Jako trener współpracuje indywidualnie z biegaczami-amatorami.

guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Uwagi
Zobacz komentarze
0
Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Zostawisz komentarz?x