Jesteś tu? Polub nas!

Dołącz do nas na Facebooku i zgarnij więcej - czekają na Ciebie konkursy z nagrodami: pakiety startowe, sprzęt i nie tylko. Jeden z nich właśnie trwa! A także duża dawka motywacji, informacji i wiedzy.

Aktualności Felietony Wydarzenia

Polityka zamienia sport w farsę

BEIJING, CHINA - AUGUST 19: IAAF presidental candidate Lord Sebastian Coe during the 50th IAAF Congress at the China National Convention Centre, CNCC on August 19, 2015 in Beijing, China. (Photo by Alexander Hassenstein/Getty Images for IAAF)

BEIJING, CHINA - AUGUST 19: IAAF presidental candidate Lord Sebastian Coe during the 50th IAAF Congress at the China National Convention Centre, CNCC on August 19, 2015 in Beijing, China. (Photo by Alexander Hassenstein/Getty Images for IAAF)

Wydarzenia ostatnich tygodni doskonale uświadamiają nam, jak bardzo politycznym tworem jest sport. Czy jest to kwestia dopingu czy oszustw innego rodzaju, bieżące kompromisy nie pozwalają na cieszenie się w pełni oglądanymi zawodami.

W ciągu ostatnich paru dni miały miejsce dwa wydarzenia związane z wyczynowym bieganiem, które rzucają nieco światła na powyższą kwestię.
Po pierwsze, afera dopingowa w Rosji i sprawa wykluczenia jej z Igrzysk Olimpijskich. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że cały aparat antydopingowy Rosji działał dokładnie odwrotnie niż powinien. Zamiast ujawniać przypadki niedozwolonego wspomagania, służył ich maskowaniu, przy pełnej wiedzy i udziale federacji lekkoatletycznej, a także władz państwowych. Wykluczenie Rosjan z Igrzysk miałoby tu symboliczny wydźwięk i byłoby jednoznacznym sygnałem, że tego typu praktyki nie są tolerowane.

Światowy Komitet Olimpijski rozgrywa jednak różne interesy i było niemal pewne, że do wykluczenia nie dojdzie. Działacze schowali głowy w piasek: decyzje zostawili każdej dyscyplinie z osobna. Równocześnie nie pozwolili na start biegaczce, która ujawniła jako pierwsza system dopingu. Pod absurdalnym zarzutem: że w przeszłości była skazana za doping. Tymczasem gdyby nie jej udział w zorganizowanym systemie w Rosji, nie miałaby wiedzy na jego temat i nie miałaby czego ujawniać.

Karykatura zawodów sportowych

Drugie żenujące wydarzenie to Mistrzostwa Świata Juniorów, które odbyły się w Bydgoszczy. Impreza wzbudziła minimalne zainteresowanie mediów i kibiców. Nie ma się czemu dziwić: zamiast służyć organizacji widowiska, istnieje bardziej dla federacji i działaczy. Służy załatwianiu interesów i odklepywaniu medali, żeby było się czym pochwalić przed rodzimymi ministerstwami sportu. Powszechnym zjawiskiem jest fałszowanie wieku zawodników i zawodniczek przez kraje afrykańskie i niektóre azjatyckie. W efekcie mistrzostwa świata juniorów są karykaturą zawodów sportowych. Obok młodocianych zawodników z państw, gdzie sfałszowanie metryki jest niemożliwe, pojawiają się łysiejący, podstarzali wyjadacze z Afryki, o których wszyscy wiedzą, że są dużo starsi niż oficjalnie podano.

Z dziećmi rywalizują profesjonaliści z Afryki, zamieniając walkę w farsę. Sprawa jest w środowisku znana od lat, ale nie ma woli politycznej, aby ją naprawić. Podobnie jak doping w Kenii był tolerowany latami, tak samo jest tolerowane fałszowanie metryk zawodników.

Kombinatorzy i niemoty

Działacze sportowi są koszmarem niemal każdego kraju. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tej roli najlepiej odnajdują się różnego rodzaju kombinatorzy, karierowicze i miernoty. Ludzie przyzwoici najczęściej zostają zakrzyczani i mają znikomy wpływ na bieżącą politykę w sporcie. Stąd wzięły się obecne afery dopingowe. Stąd bierze się fałszowanie wieku, ale i inne, pomniejsze aferki, albo latami ignorowane, albo pojawiające się jako efekt uboczny politycznych gier. Np. tegoroczna sprawa z dystansem 800 metrów kobiet, gdzie dopuszczono do rywalizacji zawodniczki o męskich cechach płciowych. Trudno mówić o sprawiedliwej rywalizacji w takich warunkach i każdy w środowisku o tym wie. Ale realia są takie, naciski takie, że sprawy nie załatwiono, w imię poprawności politycznej.

Niestety, w efekcie sport traci. Kibic nie chce oglądać zawodów, co do których ma podejrzenie, że jest robiony w konia. Popularność wyczynowej lekkiej atletyki od wielu lat jest na dnie. Afery dopingowe, które ostatnio pogłębiają kryzys, są efektem oczyszczania środowiska, ale nie da się jedną ręką naprawiać, a drugą nadal psuć. Albo inaczej: da się, ale nie osiągnie się zamierzonych efektów. Dlatego pozostaje nam tylko narzekanie, jak bardzo zepsuty i rozpolitykowany jest sport i jak (pozornie) czysta i szlachetna jest rywalizacja amatorów. Ja sam, mimo że lubię bieganie na najwyższym poziomie, coraz rzadziej oglądam profesjonalne zawody. Kibice wyrażają dezaprobatę przy pomocy nóg i pilotów do telewizorów.

Chcesz być zawsze na bieżąco? Polub nas na Facebooku. Codzienną dawkę motywacji znajdziesz także na naszym Instagramie! Psst... Ocenisz nasz artykuł? 😉

0 / 5. 0

Marcin Nagórek

Marcin Nagórek (Wszystkie wpisy)

Biegać zaczął jeszcze w XX wieku. Startuje zarówno w mistrzostwach Polski wyczynowców, jak i amatorskich biegach ulicznych, notując życiówki na dystansach od 100m do maratonu. Marcin jest przy tym kilkukrotnym rekordzistą Polski w kategorii weteranów powyżej 35 roku życia, na dystansach od 800 metrów do 1 mili. Od lat współpracuje z "Magazynem Bieganie", pisząc o treningu. Jest autorem najstarszego aktywnego bloga biegowego (www.nagor.pl) w polskim internecie, aktualizowanego od stycznia 2006 roku. Jako trener osobisty współpracuje z biegaczami z poziomu zarówno początkującego, jak i z wyczynowcami.

guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Uwagi
Zobacz komentarze
0
Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Zostawisz komentarz?x