Zmuszasz się do wstawania o świcie, bo „starzy biegacze” mówią, że to idealna pora dająca najlepsze efekty treningowe? A może czekasz z bieganiem aż zapadnie zmrok, bo wieczorem „biega się szybciej”? To jak to w końcu jest? Jaka pora jest najlepsza do biegania? I czy w ogóle taka istnieje?
Planując swój dzień, biegacze często stają przed dylematem, o której porze dnia wpasować swój trening. Czy wstać wcześnie rano, żeby od razu mieć go za sobą? A może postawić na wieczorne bieganie? Jak trening wpłynie na nasze funkcjonowanie w ciągu dnia? Albo na sen? Pytań jest wiele, a odpowiedzi… niejednoznaczne. Ten dylemat należy rozstrzygnąć w inny sposób.
Bieganie rano – za i przeciw
Istnieją naukowe dowody na to, że poranne bieganie doskonale pobudza metabolizm. W związku z tym może okazać się bardzo pomocne zwłaszcza osobom, którym zależy np. na zmniejszeniu masy ciała. Niewątpliwie zaletą porannego biegania jest też fakt, że do innych aktywności w ciągu dnia przystępujemy już z poczuciem wykonanego zadania. To trochę, jak w popularnym dowcipie, który mówi, że “lubię biegać rano, bo wiem, że już nic gorszego tego dnia mnie nie spotka”.
Zaliczenie treningu przed przystąpieniem do realizacji innych obowiązków może być dobrym wyborem dla osób, które mają problemy z organizacją dnia popołudniami. Inne zajęcia dodatkowe, nieplanowane zakupy, nagła zmiana planów członków rodziny, itp. – to wszystko może spowodować, że czasu na trening w drugiej połowie dnia po prostu zabraknie. Nie brakuje też osób, które przekonują, że poranny trening daje im potężny zastrzyk endorfin na cały dzień, co sprawia, że wszystkie inne zadania idą im później jak z płatka.
Przeciwnicy porannego biegania wskażą natomiast argumenty, że trening wcześnie rano wręcz odbiera im energię i sprawia, że w ciągu dnia czują się senni i zmęczeni. Poranny trening jest także szczególnym wyzwaniem dla osób, które funkcjonują jako tzw. “nocne marki”, czyli wolą później pójść spać i później wstać. Pobudka o świcie jest wówczas prawdziwą mordęgą i nawet pomimo ambitnych planów, przestawianie budzika na późniejsze godziny staje się po prostu zbyt atrakcyjne, by zerwać się z łóżka na bieganie.
Niektórzy wskazują również na fakt, że rano nie mają siły na realizowanie niektórych jednostek treningowych, a w szczególności tych bardziej wymagających. Rozwiązaniem mogłyby być posiłki przedtreningowe, chociaż wtedy pojawia się znowu temat przerwy pomiędzy posiłkiem a bieganiem. W takiej konfiguracji, chcąc zachować wszystkie zalecane odstępy, czasami zamiast kłaść się spać, należałoby już zacząć przygotowania do treningu…

Bieganie wieczorem za i przeciw
Jakie z kolei są zalety biegania wieczorem? Wiele osób wskazuje, że jest to świetny sposób na odpoczynek psychiczny po całym dniu obowiązków. Wszak nic nie koi nerwów tak dobrze, jak bieganie. Inni z kolei wskazują, że czują się dużo lepiej przygotowani i rozruszani do tego, by zrealizować każdy rodzaj treningu, w tym akcenty. Jeszcze inni wskazują, że po wieczornym treningu lepiej zasypiają, chociaż w tym względzie zdania są podzielone, bo można znaleźć badania mówiące o tym, że wieczorna aktywność fizyczna pobudza układ nerwowy i może wręcz zaburzać regenerację oraz utrudniać zasypianie.
Jakie są zaś minusy wieczornego biegania? Wspomniane ryzyko utrudniania zasypiania, ryzyko akumulacji zmęczenia, które może doprowadzić do braku sił na trening lub zrealizowania go zgodnie z założeniami. Wieczorny trening może też kolidować z innymi planami na wieczór lub nagłą ich zmianą. Dla osób, które mają dość wrażliwe żołądki, planowanie biegania o późnej porze wiąże się także z koniecznością odpowiedniego zaplanowania posiłków.
Co zatem robić?
Prawidłowa odpowiedź na pytanie zadane w tytule jest w zasadzie tylko jedna. Najlepsza pora na bieganie to ta… w której faktycznie wyjdziesz na trening, bo po prostu masz na to czas. Moglibyśmy próbować wzorować się na zawodowcach, ale ci zazwyczaj mają tak zaplanowany dzień, że trenują zarówno w pierwszej jak i drugiej jego części. Pamiętajmy, że jako amatorzy powinniśmy treningi dopasowywać do życia, a nie odwrotnie. Nawet, jeżeli wierzymy, że bieganie o określonej porze dnia to najlepsze rozwiązanie, czasami po prostu nie mamy możliwości wygospodarowania na dany moment odpowiednio dużo czasu na trening. Czy z tego powodu należy z niego zupełnie zrezygnować? To pytanie retoryczne…