Organizatorzy największych biegów ulicznych w Europie zapowiadają zmiany, które mogą całkowicie odmienić doświadczenie startu w zawodach. Od sezonu 2027 planowane jest wprowadzenie zakazu korzystania z zegarków GPS podczas oficjalnych imprez. Inicjatorzy podkreślają, że celem jest ograniczenie uzależnienia od danych i powrót do bardziej intuicyjnego biegania.
„Bieg stał się analizą danych”
Według pomysłodawców zmian współczesne bieganie coraz częściej opiera się na ciągłej kontroli parametrów, takich jak tempo, tętno czy długość kroku. Zdaniem organizatorów prowadzi to do sytuacji, w której zawodnicy skupiają się bardziej na ekranie niż na własnym odczuciu wysiłku.
– Biegacze przestali słuchać swojego ciała. Dla wielu wynik na zegarku stał się ważniejszy niż sam proces biegu – mówi dr Michał Kurek z Europejskiego Instytutu Sportu Wytrzymałościowego.
Z przytaczanych przez organizatorów analiz wynika, że większość amatorów sprawdza tempo wielokrotnie w trakcie każdego kilometra, a znaczna część odczuwa stres w momencie odchylenia od założeń treningowych.
Jak miałby wyglądać zakaz
Projekt zakłada wprowadzenie jednolitych zasad dla dużych imprez masowych. Wśród rozważanych rozwiązań znajdują się:
- zakaz korzystania z widocznych urządzeń GPS podczas biegu
- obowiązek pozostawienia zegarków i liczników w depozycie przed startem
- zwiększenie liczby oznaczeń kilometrowych na trasie
- powrót do klasycznych zegarów pokazujących czas brutto
Organizatorzy zaznaczają, że pomiar czasu netto nadal będzie dostępny, a zawodnicy otrzymają pełne wyniki po ukończeniu biegu.

Podzielone środowisko
Zapowiedź zmian już teraz wywołuje dyskusję w środowisku biegowym. Zwolennicy technologii wskazują, że zegarki GPS są dziś podstawowym narzędziem kontroli tempa i elementem świadomego treningu.
Z kolei druga strona argumentuje, że nadmierne przywiązanie do danych odbiera radość z biegania i zwiększa presję wyniku, szczególnie wśród amatorów.
Trenerzy zwracają uwagę, że brak zegarka może być korzystny dla początkujących, którzy często zbyt agresywnie realizują założenia tempa. Bardziej zaawansowani zawodnicy mogą jednak odczuć utratę precyzyjnej kontroli wysiłku.
Powrót do biegania intuicyjnego
Inicjatywa wpisuje się w rosnący trend tzw. uważnego biegania, który promuje większe skupienie na oddechu, rytmie i subiektywnym odczuciu wysiłku. W tym podejściu wynik sportowy schodzi na drugi plan, ustępując miejsca doświadczeniu samego ruchu.
Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi o całkowitą rezygnację z technologii, lecz o ograniczenie jej roli w trakcie samego startu.
Pilotaż jeszcze przed 2027 rokiem
Na razie projekt znajduje się na etapie konsultacji, jednak pierwsze biegi testowe mają odbyć się już w przyszłym sezonie. Ich celem będzie sprawdzenie reakcji uczestników oraz wpływu zmian na przebieg rywalizacji.
Jeśli inicjatywa zostanie wdrożona, dla wielu biegaczy będzie to pierwsze od lat doświadczenie startu bez stałej kontroli tempa.
Pozostaje pytanie, czy środowisko jest gotowe na powrót do biegania opartego bardziej na odczuciu niż na danych.