Sprzęt > Buty do biegania > Sprzęt
Buty startowe dla biegaczy. Czy są dla każdego?
Każdy biegacz startujący w zawodach pragnie poprawiać swoje rezultaty. Oczywiście najważniejszy jest trening, który jest podstawą do nowych życiówek, ale buty także mogą ułatwić pokonywanie kolejnych barier. Pytanie tylko czy na butach startowych każdy zyska tyle samo.
Buty startowe jak sama nazwa wskazuje przeznaczone są do startu, lub czego nazwa nie wskazuje do bardzo dynamicznych treningów i maja ułatwić osiąganie i utrzymywanie wysokich prędkości. Buty startowe są lżejsze od modeli treningowych i już tylko ten fakt sprawia, że biegać powinno się lżej, mają też mniej amortyzacji przez co wybicie jest bardziej dynamiczne, a mniej energii jest pochłaniane przez piankę. Dzięki synergii tych czynników można zyskać nawet do dwóch sekund na jednym kilometrze. Dla jednych będzie to niesamowicie dużo dla innych bardzo mało, ale buty startowe mogą poprawić osiągi. Pytanie tylko czy każdemu poprawią osiągi w jednakowy sposób?. Odpowiedź brzmi nie, co więcej w niektórych przypadkach mogą przynieść odwrotny efekt, dotyczy to szczególnie biegów długich i słabszych zawodników.
Adidas Adios Boost, but legenda w którym padło kilka rekordów świata w maratonie, ale nie każdemu taki but przyniesie korzyść. Fot. Adidas
Buty startowe jak wspomniałem na początku mają generalnie słabszą amortyzację, profil jest niższy i nie ma bardzo rozbudowanych systemów, ale masa jest mniejsza, generalnie but jest podporządkowany dynamice. Jaki wpływ ma masa na osiągi?. Weźmy dla przykładu mężczyznę, który ma 180 cm wzrostu, waży 68 kilogramów, 33 lata i biega dystans 10 km w 37 minut. Gdy wpiszemy te dane do tablic Danielsa, z przelicznikami wyników przy różnych zmiennych, również wadze – zobaczymy, że gdyby ów mężczyzna zrzucił 2 kilogramy, biegał by dychę w 36:05! Gdyby zszedł do 64 kg osiągnąłby 35:09. Wydaje się, że obniżenie wagi buta powinno dać podobne efekty, ale masa butów to nie masa ciała, bowiem o ile tłuszcz jest przede wszystkim balastem, to buty już odgrywają istotną rolę. W przypadku mocnych biegaczy rzeczywiście startówki mogą tylko poprawić osiągi, ale u słabszych nie koniecznie. Za amortyzację nie odpowiada bowiem tylko but ale także, a może przede wszystkim ciało biegacza które na pochłonięcie każdego uderzenia o podłożę w czasie stawiania kroku zużywa energię. Wytrenowany lekki zawodnik ma na tyle mocne ciało, że bez problemu zniesie ono dodatkowe obciążenie i spełni funkcję dodatkowego amortyzatora i mimo zużywania dodatkowej energii okaże się, że tempo będzie szybsze i to nawet na długim dystansie. Zawodnicy słabiej wytrenowani, którzy dodatkowo nie mają odpowiedniej wagi mogą nie sprostać startówkom. Organizm nie przygotowany w wystarczającym stopniu może po prostu nie dać rady amortyzować uderzeń, co może skutkować dyskomfortem, bólem czy kontuzją. Dodatkowo wydatek energii która zostanie zużyta przez organizm na pochłanianie wstrząsów może być na tyle duży, że w ostatecznym rozrachunku zamiast zysku i urwania sekund pojawi się strata. W końcu nawet wyczynowi biegacze na najwyższym światowym poziomie biegają w większości przypadków w butach które posiadają amortyzację, nie porywają się na wynalazki które takowej nie posiadają. Po prostu dalszy spadek wagi nie poprawiałby osiągów, a wręcz przeciwnie sprawiałaby, że efektywność biegu by malała, co pokazywały badania zapotrzebowania organizmu na tlen. Przy zmniejszaniu ilości amortyzacji zapotrzebowanie organizmu na tlen spadało do pewnego momentu, a następnie zaczynało rosnąć bowiem organizm potrzebował za dużo energii do pochłaniania uderzeń.
Nie da się w prosty sposób powiedzieć komu buty startowe zaszkodzą, komu pomogą, bo każdy organizm jest inny. Do decyzji o kupnie butów startowych trzeba dojrzeć, i wprowadzać je stopniowo. Należy zwracać uwagę na to jak się biegnie, jak uzyskujemy rezultaty i jeśli biega się nie wygodnie, stopa się męczy na krótszym dystansie, to nie zabierajmy takich butów na maraton bo wtedy może to się skończyć katastrofą