Boulder w Kolorado – dream comes true
Czwarta trzydzieści, piąta… Staram się nie otwierać oczu, doleżeć do szóstej. Potem zrobić sobie kawę i z kubkiem w ręku posiedzieć na tarasie patrząc jak dzień nabiera kolorów. A potem mogę zacząć robotę, bo w Polsce akurat środek dnia i wszyscy siedzą przed komputerami.
